Ostatnio znajoma zainspirowała mnie do wyostrzenia tematu kolejnej sklejki, którą mamy w głosie a która utrudnia nam bycie asertywnym.
Jej asertywne reakcje spotkały się z reakcją: Ale ty jesteś niewdzięczna.
No to sięgam do słownika języka polskiego, i znajduję definicję: „Czujący wdzięczność – ktoś, kto czuje się zobowiązany za coś dobrego, co go spotkało, i chce to wyrazić.
Co więc mamy. Czuję wdzięczność, czyli czuje się zobowiązany. Więc wyrazić wdzięczność to na przykład powiedzieć komuś: „Jestem Tobie wdzięczna za tę pomoc”. Mogłabym również polecieć po czekoladę i wyrazić wdzięczność prezentem. Albo - skoro mi pomogłaś i pożyczyłaś 1000 zł to ja mogłabym chcieć okazać Tobie wdzięczność i czekać, aż Ty mnie poprosisz o kasę i wtedy (w ramach wdzięczności) Tobie tą kasę dać. Mogę. Nie muszę. Innymi słowy wdzięczność możemy wyrażać na różne sposoby i to nie osoba, względem której ją czujemy wyznacza sposób okazania wdzięczności.
Weźmy taki przykład. W zeszłym miesiącu koleżanka zastąpiła mnie na porannej odprawie. W tym miesiącu to ona mnie prosi, żebym zastąpiła ją. A ja chcę być w zgodzie ze sobą. I teraz mamy takie możliwości. Bo w zgodzie moimi potrzebami jest nie marnować czasu na odprawie.
Jednocześnie w zgodzie ze mną będzie chęć okazania wdzięczności poprzez zrobienie czegoś dla koleżanki. I zaspokojenie tej drugiej potrzeby będzie bardziej zgodne z moimi potrzebami w tym momencie. Mówię więc TAK i jestem asertywna, jednocześnie okazuję wdzięczność.
Ale też mogę być asertywna mówiąc NIE, ponieważ nie mam potrzeby odwzajemnić się TYM SAMYM. Choć nadal jestem jej wdzięczna za to, że mnie zastąpiła w zeszłym miesiącu. W ramach tej wdzięczności kupuje jej książkę, o której mówiła.
Podsumowując, asertywność nie przeczy wdzięczność i nie jest przejawem jej braku.
Oczywiście mogę też być asertywna i niewdzięczna. To wtedy, kiedy nie czuję wdzięczności czy też jej nie okazuję.
No i oczywiście mogę być nieasertywna i wdzięczna, kiedy wbrew sobie się na wszystko zgadzam, a odwzajemnienie tym samym uznaję za obowiązek.
I na koniec: mogę być nieasertywna i niewdzięczna, kiedy zgadzam się na coś wbrew sobie ale też swojej odmowy nie postrzegam jako odwzajemnienie okazanej wcześniej pomocy.
A wracając do początku, tak już mamy, tak zostaliśmy wychowani, że mamy odwzajemniać pomoc. Zostaliśmy też wychowani, że potrzeby innych mamy stawiać nad własne. Które z tych „powinno się” czy „należy” ma sens?
Bo przecież może bym wolała, żebyś za moje 1000 zł odwzajemniła się kosząc mi ogródek?