
Każdy kto spotkał się z pojęciem asertywności najczęściej identyfikuje je jako: sztuka mówienia NIE, sztuka odmawiania. I przy takim rozumieniu asertywności zdecydowanie nie wiele trzeba, aby się do niej zniechęcić. Uczestnicy naszych szkoleń mówią: „Muszę siedzieć w pracy cicho i przytakiwać, bo inaczej mnie wyrzucą”. Asertywność to zdecydowanie umiejętność dużo szersza i dużo precyzyjniej spoglądająca na temat odmawiania. Asertywność jest umiejętnością psychologicznego zadbania o siebie w relacjach z innymi ludźmi. Uwzględnia przy tym prawo tych wszystkich innych do tego, do zadbania o siebie. A zadbanie o siebie w aspekcie psychologicznych uwzględnia raz odmawianie a inny razem wyrażenie zgody (mimo, że audytorium się nie zgadza).
Asertywność oznacza bycie w zgodzie ze sobą. Przeanalizujmy jeden typowy przykład. Nasza koleżanka z pracy prosi nas o zrobienie czegoś, co wykracza poza nasz zakres obowiązków. Bycie w zgodzie ze sobą dla jednego z nas będzie oznaczało wykonanie zadania za koleżankę, bo to forma odwzajemnienia się, albo mamy właśnie czas i możliwość na zrobienie czegoś extra. Albo najzwyczajniej w świecie chcemy poczuć się dobrze pomagając komuś. Bycie w zgodzie ze sobą dla drugiego będzie oznaczało odmówienie wykonania zadania, bo po prostu jesteśmy zmęczeni, zawaleni tysiącem własnych zadań, albo czujemy się wykorzystywani przez koleżankę, która niewiele sama robi. W zgodzie ze sobą oznacza więc i odmowę i zgodę, byle to co zrobimy utrzymywało nas w poczuciu, że zadbaliśmy o siebie, swoje prawa, wartości, przekonania. Jeśli po zgodzie na wykonanie zadania czujemy się wykorzystani to oznacza, że zgodziliśmy się niejako wbrew sobie i nie było to zadbanie o siebie, więc nie było to zachowanie asertywne.
Oprócz tego, że o asertywności możemy mówić w kontekście zgadzania się i odmawiania, asertywność jest umiejętnością użyteczną w wielu innych sytuacjach naszych kontaktów z drugim człowiekiem. Kiedy wyrażamy nasze prawdziwe opinie, niezależnie od tego co uważają inni – to jest to wyraz asertywności. Jeśli potrafimy przyjmować opinie innych, odmienne od naszej, w sposób, który wyraża nasz szacunek do tych opinii - to jest to wyraz asertywności. Jeśli potrafimy (nie boimy się) wyrażać prośby, mówić o swoich potrzebach, uczuciach – to też jest to wyraz naszej asertywności. A kiedy np. wychodzimy od lekarza, u którego grzecznie siedzieliśmy, nie wiele rozumiejąc, przyjmując wszystko jak mówił, niezależnie od własnego zdania, a potem w poczekalni krytykujemy go za nieskładność wypowiedzi, niewysłuchanie czy co tam jeszcze, to zdecydowanie wystawiamy wizytówkę sobie o swojej nie asertywności. Kiedy na przykład nie mówimy bliskiej osobie o swoich potrzebach, a potem mamy pretensje, że sama nie zauważyła, że mogłaby nam pomóc, to jest to wyraz braku asertywności.
Jeśli zdecydujemy się rozwijać nasze umiejętności asertywne, to za pewne czeka nas trening konkretnych komunikatów, ale nie tylko. Czasami potrzebujemy pożegnać pewne opinie na temat tego jak „powinien” zachowywać się drugi człowiek, czasami nauczyć się odróżniać człowieka i jego intencje od jego zachowań, nauczyć się odróżniać oceny od opinii, a czasami pogodzić z tym, że to nie ludzie są powodem naszych stanów emocjonalnych (mówimy: Wyprowadziłeś mnie z równowagi), tylko my sami odczuwamy określone emocje pod wpływem czyichś zachowań. Rozwijając własną asertywność warto też sprawdzić czy jej brak jest taki globalny i dotyczy wszystkich osób i zawsze, czy może poziom naszej asertywności zależy od tego względem kogo ją mamy zaprezentować, albo też w jakich okolicznościach. Warto też, myśląc o swojej asertywności, sprawdzić jakie jej obszary mamy zaniedbane, a jakie już całkiem dobrze opanowane. Na przykład możemy mieć dużą swobodę w wyrażaniu opinii, nawet niezgodnych z opiniami innych, a mieć trudność w wyrażaniu próśb (bo np.: chcemy siebie postrzegać jako samodzielnych). Takie doprecyzowanie własnych obszarów asertywności zdecydowanie pozwala skupić się na tym co jest nam rzeczywiście potrzebne, a dzięki temu szybciej w to doposażyć.
Na dobry początek warto, abyś zadał sobie kilka pytań:
1. Na ile łatwo przychodzi Tobie wyrażenie własnego poglądu, kiedy wiesz, że słuchają Ciebie ludzie, którzy są odmiennego zdania?
2. Na ile łatwo prosisz innych o pomoc, kiedy jej potrzebujesz? Czy raczej rezygnujesz z własnych potrzeb zanim poprosisz? A może - jak przystało na dobrą wróżkę wiesz, że odmówią zanim poprosisz?
3. Jak się czujesz i co robisz, kiedy ktoś w twoim towarzystwie wypowiada poglądy sprzeczne z Twoimi? Co o nim sobie myślisz?
4. Jak często mówisz o kimś a nie do kogoś?
W odpowiedziach odnajdziesz zapewne niektóre obszary swojej (nie)asertywności.