Poznałam w życiu wielu ludzi, którzy wspominają swój coaching jak traumatyczne wydarzenia. A jak czytam na portalach społecznościowych albo nawet TV oglądam to mogę śmiało stwierdzić ze takich ludzi jest dużo dużo więcej. Mam to szczęście na co dzień uczyć innych profesjonalnego coachingu a tym samym okazję na obalanie mitów na temat tej metody rozwojowej i wyjaśnianie czym coaching naprawdę jest a czym nie jest. I jestem absolutnie przekonana, ze profesjonalnie przeprowadzony proces Coachingu jest wyłącznie dobrym i pozytywnym doświadczeniem dla Klienta. Tylko że profesjonalne przeprowadzenie procesu coachingowego wymaga odpowiedniej postawy, umiejętności i doświadczenia. A te doświadczenia, które ludzie wspominają traumatycznie to był pseudocoaching, czyli jego marna podróbka (choć słowo podróbka jakos tu chyba umniejsza wagę problemu, bo jak zakupię podróbkę wody toaletowej to pośmierdzi trochę, więc wyrzucę i po problemie. A w przypadku podróbki Coachingu to nasmrodzić może na całe życie i co by potem człowiek nie zrobił to smród w psychice zostanie na długo.... Przepraszam za to porównanie...). Zwykle na pierwszych zajęciach każdej nowej edycji prowadzonych przeze mnie studiów z Coachingu albo Akademii Professional Coaching pytam uczestników czy wiedzą czym jest coaching. Oczywiście tych z odpowiedzią TAK jest zdecydowana większość. Cztery godziny mi wystarczają aby ta większość stwierdziła, że to czego doświadczyli jako coaching to nie był coaching. Najcześciej doświadczyli spotkań z doradcą manipulatorem, któremu przyświecał cel: pytaniami spowodować żeby Klient powiedział sam to co ja chce aby powiedział. Bo ten pseudo-coach dowiedział się, że coaching polega na zadawaniu pytań. No to zadaje pytania, tylko tak je zadaje, że nawet średnio inteligentny człowiek po chwili wie, ze tamten czeka na bardzo konkretną odpowiedź. A to z całą pewnością jest juz manipulacja. A ludzie są mądrzy i nie chcą by nimi manipulowano. W sercu, a czasem i na języku pojawia się u nich tekst, który dość dobrze pasuje do tego typu sytuacji, a brzmi: Powiedz co mam powiedzieć ale przestań się ze mną zabawiać. Coaching profesjonalny jest całkowicie wolny od manipulacji i wywierania wpływu. Jeśli Coach zadaje pytanie oczekując jakiejś konkretnej odpowiedzi to znaczy, że jeszcze długi proces edukacji przed nim. Dobry Coach nie spodziewa się niczego, po prostu (albo AŻ) podąża za Klientem. Jeśli Coach boi się, że klient wymyśli coś nieefektywnego to znaczy, że warto aby najpierw popracował z samym sobą i swoją wiarą w potencjał ludzki. Moje doświadczenia z prZeprowadzonych procesów coachingowych, czyli blisko 2500h pracy z klientem, z cała pewnością dowodzą, że ludzie są w stanie samodzielnie określić rewelacyjne pomysły, skuteczne a proste. Dla mnie skuteczność coachingu sprowadza się do zaufania decyzjom Klienta. Natomiast kiedy myślę o decyzyjności Klienta w procesie coachingowym to formuje mi się pewnie model czterech obszarów decyzyjności, który przy innej okazji chętnie dowiodę przy wykorzystaniu mechanizmów psychologicznych (chętnych to eksploracji tego ciekawego dla mnie tematu oczywiście zapraszam do kontaktu ze mną). Te cztery obszary decyzyjności to:
1. obszar celu – to Klient decyduje jakie umiejętności, zachowania czy postawy chce rozwijać w procesie, natomiast sponsor dba aby one odpowiadały na potrzeby biznesowe firmy
2. Obszar diagnozy- to Klient decyduje jakie zasoby, elementy sa mu jeszcze potrzebne, aby osiagnął swój cel
3. Obszar planowania- to Klient decyduje jaka strategia będzie dla niego najlepsza, czyli efektywna a jednocześnie wygodna
4. Obszar działania- to Klient podejmuje różnorodne działania na rzecz swojego celu a Coach nie powinien się wtrącać (niedawno słyszałam o „coachu”, który co wieczór przesyłał swojemu klientowi SMS z przypomnieniem co ten zaplanował sobie na kolejny dzień do zrobienia na rzecz celu. Jak słyszę tego typu historie to tylko chciałabym powiedzieć: powodZenia życzę!
Te cztery obszary- moim zdaniem- powinny należeć do Klienta. Odbieranie mu prawa do decydowania w tych kwestiach za niego jest oczywiście nie fair. Natomiast uważam, że jeszcze ważniejsze jest to, ze odbierając Klientowi prawo decydowania o sobie, decydując za niego, wyzbywamy coaching z wszystkiego co czyni go tak efektywnym. I mnie już wtedy nie dziwi, ze te same osoby co kojarzą swój proces „coachingowy” jak traumatyczne doświadczenie, mówią rownież, że nie jest skuteczny. Po prostu odbierając komuś możliwość samodZielnego podejmowania decyzji możemy jedynie otrzymać w zamian opór. A widzieliście kiedyś, żeby ktoś rozwinął się wbrew sobie?